BOISZ SIĘ ŚMIERCI? PRZYPOMNIJ SOBIE WŁASNE NARODZINY

Podobieństwo pomiędzy narodzinami a śmiercią jest na tyle duże, że koncepcja wedle której strach przed umieraniem spowodowany jest przez traumatyczne doświadczenia z okresu własnego porodu, wydaje się całkiem logiczna. W końcu zarówno w jednym jak i w drugim przypadku jest to wydarzenie dogłębnie przełomowe, w którym nasz dotychczasowy stan egzystencji zostaje nagle przerwany, a my nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić.

Istnieje wiele teorii i badań, próbujących rozwikłać zjawisko amnezji dziecięcej. Jest to powszechna wśród prawie wszystkich ludzi nieumiejętność przywołania wspomnień sprzed trzeciego roku życia. Główne teorie wskazują na brak neurofizjologicznej zdolności zapisywania wspomnień, brak zdolności do posługiwania się pojęciami czy też zrezygnowanie z procesu tworzenia wspomnień, kosztem rozwijania się w tym czasie bardziej przydatnych funkcji mózgowych. W pewnego rodzaju opozycji do tego, stoją badania stwierdzające, że wspomnienia te istnieją, obejmując nie tylko wczesne dzieciństwo i niemowlęctwo, ale także okres życia płodowego, aczkolwiek przywołanie ich możliwe jest tylko podczas specyficznych stanów świadomości.

Po głębszym zapoznaniu się z nimi można dojść do wniosku, że jedne nie wykluczają drugich i całościowo tworzą pewien spójny obraz. Z własnego doświadczenia wiem, że chociaż wczesny okres mojego życia spowity jest mgłą niepamięci, umiem przywołać dosyć charakterystyczne wspomnienie, które miało miejsce w pierwszym roku mojego życia, a także szereg innych, na przykład niesamowite odkrycie, że może być czegoś więcej niż jeden, że może się to powtarzać, że wtedy jest tego dwa i trzy i więcej, chociaż „więcej” było dla mnie jeszcze niezrozumiałym chaosem. I tak na przykład wspomnienie dotyczy momentu leżenia w kołysce i patrzenia na spoczywającą przy mojej głowie maskotkę, która wtedy nie była nawet maskotką, ale jakąś bezkształtną masą. W samym wspomnieniu nie mam pojęcia czym są te przedmioty, liczy się tylko odkrycie, że coś się powtarza i to kilkukrotnie. Dopiero przywołanie tego wspomnienia w wieku późniejszym, z łatwością i bez cienia wątpliwości pozwoliło mi odkryć, że to co ujawniło mi się jako powtarzające się elementy, to fragment kołyski oraz wzór na maskotce. Istnienie takich wspomnień, które jednocześnie są w swojej formie dosyć abstrakcyjne i niosą ze sobą odczucie przełomowego momentu w postrzeganiu rzeczywistości, a z drugiej strony, z aktualnej perspektywy śmieszą swoją trywialnością, skłania mnie do uznania je za pochodzące z wczesnych momentów mojego życia, w których dopiero zaczynało wykształcać się pojęciowe spojrzenie na rzeczywistość. Oprócz tego moja pamięć zawiera niewyobrażalnie przerażające wspomnienie, będące mieszaniną wszechogarniającego zła, ucisku i niemieszczenia się w absolutnie wrogiej mi przestrzeni, a które doskonale pasuje do tego, o czym wspomnę w dalszej części tekstu. Z tego względu uznaję temat wspomnień okołoporodowych, jako niezwykle ciekawy i warty poświęcenia odrobiny uwagi. Przede wszystkim dlatego, że pozwala on spojrzeć na pewne kwestie z zupełnie nowej, a jednocześnie bardzo logicznej perspektywy.

Icecream

Badania, których wyniki potwierdzają istnienie wspomnień z życia płodowego i porodu, w swoim pierwotnym założeniu dotyczyły psychoterapii z użyciem LSD (psychodelicznej substancji psychoaktywnej) i przeprowadzane były w drugiej połowie XX wieku przez psychiatrę Stanislava Grofa (w późniejszych latach, między innymi ze względu na delegalizację LSD, Grof opracował specjalną technikę wywoływania odmiennych stanów świadomości, zwaną oddychaniem holotropowym). LSD jest substancją zmieniającą percepcję, która w odpowiedniej dawce, wywołuje między innymi barwne wizje przy zamkniętych oczach. Można to przyrównać do śnienia na jawie z zachowaniem pełnej świadomości. Treść tych wizji jest bardzo różna i indywidualna. Niemniej w toku badań, które prowadził Grof, zauważył on wiele zbieżności. Jedną z nich było to, że wiele z wizji odzwierciedlała dosłownie lub symbolicznie poszczególne etapy porodu. Efektem tego było stworzenie pojęć matryc okołoporodowych, które je systematyzowały i porządkowały. Co ciekawe wizje te nie były zwykłym wytworem wyobraźni. Weryfikując je, o ile było to możliwe, prawie zawsze znajdowano potwierdzenie, że są prawdziwe. Co więcej okazało się, że wspomnienia okołoporodowe pozostawiają trwały ślad w psychice i stanowią pewnego rodzaju płaszczyznę na bazie, której rozwija się później osobowość człowieka i przejawia się jego podejście do życia. Poszerzają więc freudowskie podejście, według którego kluczowym okresem kształtowania się naszej psychiki jest okres niemowlęctwa i wczesne dzieciństwo.

Grof opisał cztery matryce okołoporodowe, uwzględniające najważniejsze etapy życia płodowego i porodu naturalnego (wnioski jego badań nie skupiały się w około kwestii narodzin poprzez cesarskie cięcie – jakby ktoś był zainteresowany to temat wpływu cesarskiego cięcia na psychikę dziecka opisany jest w książce Jane Butterfield „Different doorway: Adventures of a cesarean born”). Pierwsza matryca okołoporodowa dotyczy okresu przebywania w łonie i nazwana jest pierwotną jednością z matką. Często określa się ją ekstazą oceaniczną, ponieważ odczucia z nią związane to błogi spokój, bezpieczeństwo, kosmiczna jedność, wszechogarniająca świętość i doskonałość. Oprócz tego można doświadczyć wrażenia połączenia z resztą wspaniałego wszechświata poprzez wystającą z brzucha pępowinę oraz wrażenia bycia małym, ze znacznie większą od reszty ciała głową. Zanika normalne poczucie czasu i jednostkowej świadomości, które rozszerza się na wiecznie trwającą, obejmującą całość wszelkiego istnienia jedność. Zdarza się jednak, że ów stan zmienia się i towarzyszą mu odczucia zagrożenia, zatrucia i inne, które z łatwością można dopasować do różnego rodzaju zaburzeń, doświadczanych przez matkę, takich jak lęk, stres, choroba, urazy mechaniczne, intoksykacja lub przebywanie w nieodpowiedniej przestrzeni. Kolejna matryca to tak zwany antagonizm z matką i dotyczy momentu, gdy rozpoczynają się skurcze macicy, ale nadal zamknięty jest kanał porodowy. Ten traumatyczny moment opisywany jest jako odczucie totalnej beznadziei, z narastającym z zewnątrz, wszechogarniającym, przerażającym zagrożeniem, z którego nie ma żadnego wyjścia. Towarzyszą mu odczucia fizycznych i psychicznych tortur nie do zniesienia, totalnej samotności, bezradności i bezsensowności. Kończy się on z momentem otwarcia szyjki macicy i przechodzi w trzecią matrycę, określaną współdziałaniem z matką. Matryca ta dotyczy okresu przechodzenia przez kanał porodowy. Główne odczucia jakie pojawiają się w wizjach to ekstremalne, ponadludzkie wysiłki, które mają szanse zakończyć się sukcesem. Nazywane są często ekstazą wulkaniczną, ze względu na doświadczanie kosmicznych katastrof i uwalniania ogromnych pokładów energii. Ta matryca związana jest również z wizjami o naturze sadomasochistycznej i skatologicznej oraz nadmiernym podnieceniem seksualnym, co łączy się z tą fazą porodu, kiedy noworodek wchodzi w kontakt z różnego rodzaju płynami i wydzielinami matki. Ostatnia matryca to tak zwane oddzielenie od matki i obejmuje ostatni etap porodu, czyli zakończenie przeciskania się przez kanał porodowy i znalezienie się w zupełnie obcym, nowym środowisku. Płód, będący w gruncie rzeczy stworzeniem wodnym przekształca się wraz z pierwszym wdechem i odcięciem pępowiny w istotę lądową. Wrażenia jakie się łączą z tą matrycą to odczucie śmierci i odrodzenia, całkowitego duchowego oczyszczenia, osiągnięcia dna i wyzwolenia czy też śmierci ego. Mogą być one zakłócone i przybierać nieprzyjemną postać, jeśli na tym etapie porodu coś poszło nie tak.

Gonzo w przestworzach

Matryce okołoporodowe bardzo często pojawiają się w odmiennych stanach świadomości, ale nie zawsze są interpretowane jako wspomnienia własnych narodzin. Rzadko kiedy pojawiają się chronologicznie, zazwyczaj występują pojedynczo i mają tendencje do powtarzania się, aż do momentu, gdy dana osoba nie „przepracuje” danej matrycy wewnętrznie.

Z reguły wypłynięcie tych wspomnień (II, III i IV matrycy) do świadomości, powoduje, że człowiek ma wrażenie, że przeżywa własną śmierć, nie opuszczając jednocześnie tej rzeczywistości. Dzięki temu kształtuje się w nim nowe postrzeganie rzeczywistości i czekającego go procesu umierania. Warto zwrócić uwagę, że zależy ono od tego, która matryca była doświadczeniem dominującym. Właśnie dlatego wchodzenie w odmienne stany świadomości powinno odbywać się pod okiem kogoś doświadczonego, kto umiejętnie przeprowadzi osobę przez wszystkie etapy. Jeśli zrobi to prawidłowo, najczęstszym rezultatem jest utrata lęku przed śmiercią, zaakceptowanie jej, a także zwiększenie radości z istnienia w ogóle. Podobne rezultaty można zaobserwować wśród większości osób, które przeżyły śmierć kliniczną. Również one przestają bać się umierania, jednocześnie bardziej doceniając i ciesząc się z życia.

Podobieństwo pomiędzy narodzinami a śmiercią jest na tyle duże, że koncepcja wedle której strach przed umieraniem spowodowany jest przez traumatyczne doświadczenia z okresu własnego porodu, wydaje się całkiem logiczna. W końcu zarówno w jednym jak i w drugim przypadku jest to wydarzenie dogłębnie przełomowe, w którym nasz dotychczasowy stan egzystencji zostaje nagle przerwany, a my nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić. Nasza bezsilność wobec obydwóch procesów i radykalna przemiana jaką przechodzimy jest na poziomie emocjonalnym bardzo zbliżona.

Jeśli więc ktoś boi się śmierci, może warto by wyciągnął z podświadomości te utracone wspomnienia. Oczywiście w jakiś legalny sposób. Powodzenia!

 

 

Klara Kawecka

Dodaj komentarz